“Rock and Roll w Soho”

Soho Londyn - Happy Tours - wycieczki po UK i nie tylko, spacery tematyczne po Londynie 2

  “Rock and Roll w Soho”

Gdzie tu się podziać

Na początku lat 60-tych muzyka, która płynęła z głośników radiowych czy z adapterów podczas potańcówek była spokojna, melodyjna i grana na tyle cicho, żeby jednocześnie można było rozmawiać. Coś jednak wisiało w powietrzu, młodzi nie mogli usiedzieć spokojnie, radio zawsze grało dla nich za cicho i coraz częściej docierały wieści zza oceanu, że coś nowego się dzieje. Elvis Presley i Chuck Berry rozkręcili zabawę i nie dało się tego zatrzymać. No ale w konserwatywnej Anglii wcale nie poszło łatwo. Starsze pokolenie zżymało się na te nowe, amerykańskie wynalazki. Wyłączali ostentacyjnie radio, kręcili głowami z niesmakiem – ech kiedyś to była muzyka, nie to co teraz (brzmi znajomo? Hehe).

Na szczęście młodzież to ignorowała i robiła swoje. Nowe rytmy, nowe tańce nowe fryzury i ubrania, w których wcześniej nikt by się publicznie nie pokazał. Kotłowało się w głowach, nogi rwały się do tańca, ale co to byłaby za zabawa, gdyby każdy robił to u siebie w domu. Trzeba było, żeby ci wszyscy entuzjaści gdzieś się spotkali. Uznane lokale nie chciały o tym słyszeć, więc młodzi poszli tam, gdzie wcześniej nikt porządny nie chadzał … Soho. Dzięki swojej złej reputacji było tam niedrogo.

Można było więc łatwiej wynająć klub czy bar, żeby zebrać czterech chłopaków z gitarami, tłum spragniony zabawy, kilka butelek wina czy piwa i już było wesoło.

Jak wymyślić nazwę zespołu

Kto tylko miał zapał i talent brał się do zakładania kapeli. Niejaki Brian Jones dał ogłoszenie, że poszukuje ludzi do nowego zespołu. Wynajął pokój nad pub’em na Soho (dzisiaj w tym dawnym pubie jest sklep z płytami vinylowymi) i zaczęli się schodzić kandydaci. Tłumy się przewinęły, ale kilka oryginałów zwróciło uwagę Briana. Między innymi dwóch dwudziestolatków z południowego Londynu. Keith i Mick. Tylko, że oni znali się od dawna. Chodzili razem do podstawówki, potem ich drogi się rozeszły i 10 lat później byli na jednym peronie, wcale się nie rozpoznali, ale jeden trzymał w ręku gitarę drugi miał kilka płyt pod pachą i zaczęli o tym gadać, wsiedli razem do pociągu i dalej nim jadą.

Tak więc zaczęła ta nowa grupa razem grać, docierać się, próbować nowych riffów i szukać swojego stylu. Brian starał się jak mógł, żeby mogli się gdzieś pokazać. Wreszcie ktoś po drugiej stronie słuchawki powiedział OK – możecie zagrać, tylko jak się wasz zespół nazywa? Eeee, no tego. To pytanie zaskoczyło Briana, ale nie chciał pokazać że jest nieprzygotowany więc rzucił wzrokiem na podłogę, gdzie wśród rozrzuconych płyta była ta jedna – Muddy Waters – Rollin’ Stone. Taką więc nazwę podał. Z czasem zmienili na Rolling Stones i zabawa się zaczęła.

Dobra muzyka nie zna granic

Z wielkimi talentem często wiąże się wielkie niedocenienie, ale jeśli nie przestanie się próbować, to wreszcie pewnego dnia Linda Keith wejdzie przez właściwe drzwi. Ta brytyjska modelka była kiedyś w Nowym Jorku i poszła do jednego z wielu klubów, ale wyjść już tak łatwo nie było. Nigdy nie słyszała, żeby ktoś tak grał, nie mogła się nasłuchać i nie mogła uwierzyć, że ktoś tak wyjątkowy gra w takim małym klubie. Szybko powiedziała o tym producentowi w Londynie, on pojechał i równie oczarowany poznał Jimi’ego Hendrix’a.

W USA mało kto zwracał uwagę na to, jak wyjątkowy jest Hendrix. Producent – Chas Chandler – wiedział, że w Soho na pewno się na tym talencie poznają. Tak też się stało. Najpierw Hendrix oczarował Claptona, potem zachwycił się Pete Towsend, aż wreszcie sam Paul McCartney. Jak później wspominał, nie mógł uwierzyć, że można tak grać na gitarze. Tak więc kiedy kluby w Soho wydały werdykt, cały świat zaczął słuchać Hendrix’a. Potem wrócił on do Ameryki, podpalił gitarę na scenie, oczarował Woodstock, ale często wracał do Londynu. Nawet jako gwiazda muzyki chodził do małych klubów w Soho słuchać nowych kapel. Podczas jednego z tych koncertów został poproszony na scenę jako gość, zagrał dwie piosenki i poszedł sobie. Szedł uliczkami Soho i nikt nie przypuszczał, że to był jego ostatni występ.

Dało nam przykład Soho jak się ubierać mamy

Kiedy jedni już grali i śpiewali, inni dopiero się przymierzali, chodzili na koncerty, potem próbowali robić to po swojemu u siebie w pokoju, opowiadali kolegom co za cuda właśnie słyszeli. Jeden taki młodzieniec w południowym Londynie był bardzo na bieżąco. Wiedział co się gra, czego się słucha i co się nosi. Chodził do artystycznej szkoły, co chwilę był w jakiejś grupie, ale nigdy nie mógł się tak w pełni zrealizować. Jeździł kiedy tylko mógł z przedmieścia do Soho, aby być w środku tego co nowe, kolorowe, głośne i inne. Nie pasował on do żadnej sztampy, ani podgrupy, bo chciał tworzyć swój własny świat, wizerunek, całą postać – dźwięki, teksty, makijaż, stroje – jakby nie z tego świata, a co najmniej z Marsa. Problemem było, że kiedy zaczynał i chciał żeby świat się o nim dowiedział, to okazało się, że ktoś taki już istnieje – to znaczy ktoś o tym samym imieniu i nazwisku – grał w amerykańskiej grupie The Monkees i nazywał się również David Jones.

Cóż ten nasz David na to poradzi? Chodził pewnie po Soho i wymyślał jakby tu się nazwać. Mam, wykrzyknął odkrywczo – Tom Jones. No świetnie, dobrze brzmi, łatwo zapamiętać, niech będzie. Teraz tylko trzeba jakiś hit napisać. Niestety, zanim cokolwiek stworzył, na listach przebojów pojawił się prawdziwy Tom Jones z piosenką It’s Not Unusual. No ale, że nasz David zawsze miał głowę pełną pomysłów, wymyślił że będzie teraz – David Bowie – i tak zostało. Mało który artysta pop przeszedł tyle transformacji i tak często wyprzedzał swoją epokę, co dopiero teraz możemy docenić. Za każdym razem ta nowa odsłona była prezentowana w jednym z klubów Soho i kolejne płyty nagrywane w tutejszych studio i potem ulice pełne ludzi próbujących naśladować tego, który był i będzie nie do podrobienia.

Każdego tu ciągnie

Żadna historia na temat muzyki lat 60 nie może się obyć bez The Beatles i tym razem będzie tak samo. Po tym jak w 1963 rozpętała się Beatlemania, wydawało się, że nic nie może tego zatrzymać. Szał to mało powiedziane, zbiorowy obłęd i histeria z najlepszych możliwych przyczyn. Czterech facetów wychodzi na scenę i tłum ludzi traci rozum, traci głos i niekiedy nawet przytomność. Jak brzmieli na żywo. Trudno powiedzieć, bo wrzask, pisk i ekscytacja fanów były tak wielkie, że muzyki wcale nie było słychać. Zaczęli w Liverpool’u i potem rozniosło się to na cały świat. Przestali wreszcie koncertowac, bo to zbiorowe szaleństwo było już nie do zniesienia, ale dalej wydawali płyty nagrywane w studio na Soho. Robili też filmy i do tego jednego w 1969 potrzebowali występu na żywo, tylko że jak to nagrać z tymi wrzeszczącymi fanami. Dlatego właśnie wpadali na pomysł, żeby zagrać na dachu budynku, w którym mieli biura. Było to na obrzeżach Soho, bez żadnej zapowiedzi, tylko Ci, którzy przypadkiem przechodzili, mogli usłyszeć ten wyjątkowy koncert. Nie trwał on długo, bo ludzie którzy pracowali w biurach na przeciwko zadzwonili na policję, że hałas im przeszkadza. Jaka szkoda, niechby grali do nocy, a potem do rana, bo przebojów na pewno by nie zabrakło. Może nikt by nie narzekał na hałas, gdyby wiedzieli to, co wiemy dzisiaj – to był ostatni publiczny występ The Beatles. Niedługo potem zespół się rozstał każdy poszedł w karierę solo, a nam zostały piosenki, które nigdy się nie starzeją i tabliczka na budynku przypominająca o tym wyjątkowym wydarzeniu.

Mam nadzieję, że to jest jeden z tych wątków dla każdego. Muzyka łączy pokolenia, przekracza granice i czeka na coraz to nowych fanów, a nawet wielbicieli. Tak więc, jeżeli któreś z tych nazwisk jest komuś obce, to zachęcamy do posłuchania i potem pójścia w ich ślady ulicami Soho.

Chciałbyś zwiedzić z nami Londyn, lub pojechać na inna wycieczkę?

Każdy wyjazd jest inny — inna grupa, inna pogoda, inna przygoda. Sprawdź tutaj nasze aktualne propozycje:

👉 Zobacz nasze wycieczki z Happy Tours

Soho Londyn - Happy Tours - wycieczki po UK i nie tylko, spacery tematyczne po Londynie 3
Soho Londyn - Happy Tours - wycieczki po UK i nie tylko, spacery tematyczne po Londynie 4
Soho Londyn - Happy Tours - wycieczki po UK i nie tylko, spacery tematyczne po Londynie

Jeszcze jedno…

Na naszym Facebooku dzielimy się zdjęciami z takich wyjazdów i ogłaszamy nowe terminy jako pierwsi.

📌 Polub nas, żeby być na bieżąco: Happy Tours na Facebooku

A jeśli znasz kogoś, kto chciałby odwiedzić Londyn – wyślij mu ten wpis. Dziel się z przyjaciółmi, nie trzymaj wszystkiego dla siebie 😉

Leave A Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Osoby prywatne

Agencje turystyczne